Złota polska jesień? A nie, czekaj, szara jesień. I mokra!

with 4 komentarze

Otwierając dziś oko (musiałam włożyć w to wiele siły, bo powieki trzymały się jak sklejone Superglue) skonstatowałam, że drzewo za oknem prawie nie ma liści. Kiedy to się stało?!

Szara jesień: drzewo bez liści na tle pochmurnego nieba

Jesień najwyraźniej wjechała na ekspresówkę i przycisnęła gaz do dechy. W przyspieszonym tempie zrobiło się wilgotno, szaro i przenikliwie chłodno. Sikorki i wróble coraz bardziej znacząco zaglądają mi w okna.

Nie żebym miała coś przeciwko jesieni, nawet tej chmurnej i zacinającej lodowatym deszczykiem. Tylko przeskok jakiś taki gwałtowny. Jeszcze wczoraj jeździłam na rowerze po Parku Skaryszewskim w strugach złota, a dziś moje drzewo tak bezwstydnie łyse!

Myślę, że ten teleport może mieć związek z intensywnym weekendem. Ostatnie prace nad stroną (piękna, prawda?), koncert w Regeneracji (było fantastycznie, kto nie był, ten trąba!), w niedzielę goście (też było fantastycznie, ale wolałabym mieć więcej sił) – wszystko to sprawiło, że poniedziałek przeleciał mi jak spóźniony do roboty urzędnik państwowy – podenerwowany, gderający i szybko zniknął mi z oczu. A co za tym idzie, postanowienie powrotu do nadszarpniętych przez ostatnie dni rutyn w poniedziałek, jak możecie się domyślić, trafił malowniczy szlag.

Na szczęście już dawno się przekonałam, że czekanie na początek – roku, miesiąca czy tygodnia, żeby coś zacząć, nie ma najmniejszego sensu. Dlatego piękny szarobury wtorku – czy zgodzisz się być moim początkiem powrotu do porannych rutyn? Gimnastyka już była, tekst na bloga trzaśnięty. Na perkusji już przed pracą pograć nie zdążę, ale 2/3 to i tak ponad 66% założeń, więc nie jest tak źle?

4 Responses

  1. Ewa
    | Odpowiedz

    Piękny, prawda!
    Gratulacje moje szczere :)))

    • Olga
      | Odpowiedz

      Dziękuję Ewa! Muszę przyznać, że jestem dumna jak paw 😀 (choć wciąż znalazłabym parę drobiazgów do dopieszczenia. Ale – wszystko w swoim czasie 😉 ) Ściskam! 🙂

  2. Małgorzata
    | Odpowiedz

    Moje drzewa za oknem też już łyse, też nie wiem kiedy. Czas leci ale na pocieszenie, każdy na dobę ma go tyle samo 🙂 Kwestia priorytetów i odpowiedniego wykorzystania.
    Dobrze, że przypominasz o rutynie – bo niby nudna a daje możliwość spontanu 🙂
    Też ją ćwiczę 🙂

    • Olga
      | Odpowiedz

      Święte słowa Małgosiu – każdy ma taką samą dobę, to priorytety i konsekwencja czynią cuda. A rutyna faktycznie bardzo pomaga. Kiedyś mi się wydawało, że ogranicza – dziś wiem, ze jest wręcz odwrotnie! Pozdrawiam ciepło mimo szarugi! 🙂

Leave a Reply