Dlaczego warto tracić czas na pasję

with Brak komentarzy

Dziś króciutko, bo wyjeżdżam na weekend w rodzinne strony i jestem w locie. Wy pewnie też już w trybie okołoweekendowym.

 

Czas na pasję: koncert dziewczyńskiego zespołu rockowego w klubie

Byłam wczoraj w salce prób - sama. Problem z graniem na takim instrumencie jak perkusja polega na tym, że jeśli nie dysponujesz garażem, takim jaki ma do dyspozycji każdy nastolatek na amerykańskim filmie (nie wiem, gdzie oni trzymają samochody), wzglądnie nie mieszkasz w domku na odludziu, to nie masz jak ćwiczyć. Istnieją oczywiście różne elektroniczne wersje bębnów, teoretycznie ciche, ale nie ma bata, słychać. Zwłaszcza wibracje uderzeń stopy znakomicie się przenoszą przez strop. Jeśli, tak jak ja, masz sąsiadów z gatunku wrażliwszych, to pozostaje Ci chodzenie do salki prób.

Przez wiele lat, po każdej przeprowadzce próbowałam cierpliwość sąsiadów, a gdy ją tracili - poddawałm się i odpuszczałam. Stwierdzałam - nie dam rady, nie mam czasu, widocznie mi to nie pisane.

Teraz po raz pierwszy nadałam priorytet tej pasji. Zapisałam się na stały termin ćwiczeń i na lekcje. Mam regularne próby z zespołem. Czas się znajduje - po prostu poprzestawiałam grafik. Idąc za radą wyczytaną w bardzo mądrej książce, muzykę włożyłam w swój czas sztywny.

Czas sztywny ma to do siebie, że wypiera ten elastyczny (zrobię, jak będę mieć wolną chwilę - która często się nie znajduje), więc jeśli napakujesz go wyłącznie przykrymi zobowiązaniami, Twoje życie będzie puste, smutne i szybko się wypalisz. Wiem, o czym mówię.

Kiedy jednak pozwolisz sobie 'tracić czas' na realizację marzeń, okazuje się, że dostajesz olbrzymi zastrzyk energii, która przekłada się na codzienną chęć do życia. Nagle okazuje się, że w tym uszczuplonym przez pasję czasie, paradoksalnie możesz zrobić więcej. Polecam.

 

Leave a Reply