Słuchać rozsądku czy intuicji?

with 2 komentarze

No więc doigrałam się.

Są na świecie ludzie, którzy jeżdżą na rowerze w mróz i nic im się nie dzieje.

Ja się do nich najwyraźniej nie zaliczam.

Doba z gumy: rozsądek czy intuicja. Widziana z góry klawiatura laptopa, kubek z czarną kawą i paracetamol

Siedzę na kanapie z kubkiem kawy i czuję, jak ból rozsadza mi twarzoczaszkę. Kawa jest czarna, bo M. zużył wczoraj resztę mleka do naleśników z czekoladą.

Słodkiego zażądałam gwałtownie już od wejścia, ale cukier, którego domagał się organizm, nie uzdrowił mnie cudownie. Nawet nie dodał mi energii. Wieczór spędziłam więc w łóżku, zakutana po uszy, oglądając teledyski na yt (zapomniałam już, że istnieje taka forma rozrywki).

Tępe wpatrywanie się w proste, nie dłuższe niż 3-minuty fabuły to wszystko, na co mnie było stać. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że dziś nie będzie wiele lepiej.

Są takie chwile, kiedy intuicja mówi Ci – nie rób tego, będziesz żałować. Są momenty, kiedy zrezygnować z czegoś radzi zdrowy rozsądek. Kiedy wsiadałam w poniedziałek wieczorem na rower, w głowie słyszałam zgodny jak rzadko duet intuicji i rozsądku: jest mróz, zaszkodzi ci, odpuść sobie.

Zignorowałam ten dwugłos (Spadajcie, ja wiem lepiej, potrzebuję świeżego powietrza) no to mam. Zamiast bujnych planów, które ledwo upchałam w kalendarz – prawdopodobnie zapalenie zatok.

Niech to jasny szlag.

2 Responses

  1. Marta
    | Odpowiedz

    Oj, chyba ebola Cie dopadla… Zadnych wpisów od tygodnia 😮

    • Olga
      | Odpowiedz

      Nie miałam siły usiąść do kompa. Ale dziś wracam w pięknym stylu – dostałam autoryzację wywiadu z Karoliną i przygotowuje do publikacji. Także – bądź czujna 🙂

Leave a Reply