Co zostaje w głowie? Czyli co ma pamięć do emocji

with 2 komentarze

Czytałam wczoraj do snu „Narratologię” Tkaczyka. Pochłonęłam ją migiem od razu, kiedy przyszła (a kupiłam w przedsprzedaży), a teraz smakuję jeszcze raz na spokojnie, po kawałeczku.

Doba z gumy: pamięć i emocje - skok na skale w Górach Stołowych

Tkaczyk pisze o tym, jak tworzyć zajmujące historie, ale analizuje też naturę ludzkiej pamięci i naukowo wyjaśnia przyczyny, dla których działają na nas takie a nie inne rodzaje opowieści.

Opisuje też szczegółowo zjawisko kompresji nieistotnych wydarzeń, które sprawia, że po latach pamiętamy tylko najważniejsze chwile, a cała reszta pakuje się w głowie w płaskie, nie zajmujące zbyt dużo miejsca paczki. Paczki są poupychane ciasno jak w magazynie wysokiego składowania Ikei i oklejone karteczkami z napisami typu „wakacje w Kołobrzegu” czy „trzecia klasa podstawówki”.

Pisałam o tym przy okazji spotkania z dawno nie widzianymi znajomymi – na podstawie krótkiej rozmowy z kimś, kogo nie widziało się przez lata, bardzo łatwo się przekonać, co się w tym czasie wydarzyło ważnego – innych rzeczy zwyczajnie nie pamiętam.

A wg jakiego klucza moja sprytna pamięć sortuje wydarzenia na te, które warto owinąć w folię bąbelkową i pieczołowicie przechowywać na wyłożonych aksamitem półkach i te, które można ubić w brykiet?

Odpowiedź jest prosta: ten klucz to emocje.

To dlatego jeden z letnich wieczorów spędzony z uroczym brunetem, który przyprawił mnie o szybsze bicie serca, zapada głęboko w pamięć, a pozostałe wieczory tego lata na zawsze pozostaną tłem.

To dlatego będę pamiętać obronę dyplomu albo maturę, a większość zwykłych szkolnych dni w pamięci wygląda podobnie, mimo że przecież się różniły.

To dlatego mogę ze szczegółami przytoczyć rozmowę z Marią sprzed półtora roku, a setki innych rozmów z tego czasu są białym szumem w mojej głowie.

A te wszystkie dni, kiedy wstaję rano, jem śniadanie, idę do pracy, wracam z pracy, jem kolację i akurat jak raz z nikim się nie pokłócę ani nie dostanę podwyżki – jak myślicie, ile z nich zostanie po latach?

Może w trosce o to, żeby cały ten czas nie został sprasowany w paczkę „kolejny rok po studiach” warto dać pamięci więcej punktów zaczepienia?

Zamierzam pójść na układ z samą sobą i programowo postarać się o przynajmniej jedno wydarzenie na tydzień, które wywoła głębsze emocje, a przez to będzie warte zapamiętania.

 

2 Responses

  1. Paweł Tkaczyk
    | Odpowiedz

    Cieszę się, że znajdujesz w „Narratologii” znowu coś dla siebie 🙂

    • Olga
      | Odpowiedz

      Jest pięknie wydana i pełna świetnej treści – nic dziwnego, chce się z nią obcować. Dzięki! 🙂

Leave a Reply