Żyj na huśtawce, żyj!

with 3 komentarze

Dawno temu, na studiach, miałam semestr angielskiego z sepleniącym Amerykaninem. Kurs nazywał się ‘angielski w popkulturze’ czy jakoś tak, w każdym razie rozmawialiśmy o filmach, książkach i różnych zjawiskach z dziedziny szeroko pojętej kultury współczesnej. Pewnego dnia nasz native narysował na tablicy następujący wykres:

Życie to huśtawka: wykres sinusoidalny -punkt 0 - lekko do góry -  w dół poniżej osi - mocno do góry

To jest schemat, na którym opartych jest wiele książek i 99% hollywoodzkich filmów - oznajmił.

 

Bohater zaczyna w punkcie 0, jego życie jest stabilne, ale nudne.

 

Potem poznaje tę jedyną, jest fantastycznie, wykres zwyżkuje.

 

Następnie nieubłaganie następuje moment, w którym on wszystko chrzani, ona się od niego odsuwa z niesmakiem, facet ląduje głęboko pod osią, w czarnej d.

 

W końcu udaje mu się ją odnaleźć i wytłumaczyć, że ta druga to jego siostra, ona rzuca mu się w ramiona – wykres szybuje w niebo, wszystko kończy się radosną muzyką.

 

Dla kontrastu Angol przedstawił graficznie fabułę „Przemiany” Kafki: facet budzi i się i odkrywa, że jest wielkim karaluchem, potem jest już tylko gorzej:

 

Życie to huśtawka: wykres sinusoidalny -punkt 0 - lekko w dół -  mocno w dół - jeszcze bardziej w dół

 

A jak wygląda przełożone na wykres tzw. zwykłe życie? Przypomina EKG choleryka na kontrmanifestacji:

 

Życie to huśtawka: wykres sinusoidalny  słabsze i mocniejsze wychyły do góry i na dół, przypominające wykres EKG

 

Każdego dnia dostajemy masę sprzecznych sygnałów. Jajko ugotowane idealnie na miękko, uśmiech człowieka w tramwaju, satysfakcjonujące spotkanie w pracy, miły telefon, kurier z długo wyczekiwaną paczką – podbijają wykres.

Dla odmiany przypalona grzanka, chamski kierowca autobusu, 2 godziny zmarnowane na jałowym spotkaniu, telefon ze złą wiadomością, kolejka na poczcie, wyprowadzają nas z równowagi i ciągną pod oś. A przecież większość dni wypełniona jest przeplatanką wydarzeń z obu tych grup.

Sztuką ogromną jest nie podążać emocjami za tą sinusoidą, nie budować swojego poczucia wartości i satysfakcji na tych chwiejnych danych. Zamiast tego czerpać siłę i napęd z jednych i drugich. Tylko jak tu się rozpędzać, kiedy jest pod górkę?

Otóż da się. Emocje są wysokooktanowym paliwem. Na tych ‘dobrych’ płynie się jak z wiatrem w plecy – szybko, pewnie i przyjemnie. Ale na złości, poczuciu żalu i krzywdy też można płynąć do przodu, choć przypomina to żeglowanie pod wiatr.

Kto pływał, ten wie, że pod wiatr da się płynąć do przodu, chociaż wymaga to włożenia większej siły, bo liny i żagle są mocno napięte, a wiatr dmuchający w nos nie ułatwia sprawy. Ale przy odpowiedniej dozie umiejętności i samozaparcia, można pruć naprawdę szybko.

Ja się tego ciągle uczę.

Pokusa, żeby poddać się negatywnym emocjom, wywrzeszczeć frustracje, wypuścić parę w gwizdek, jest spora. Ale za każdym razem, kiedy dam się ponieść, i wypompować z sił drobnym przeszkodom, które są i będą zawsze, mam poczucie straty.

W takich momentach włączam sobie Kubę Sienkiewicza, który mi przypomina, że:
„Raz tylko dany ci czas, ani on twój ani czyj, z czasem się wszystko ustoi, żyj na huśtawce żyj.”

 

3 Responses

  1. Paulina Jóźwik
    | Odpowiedz

    Myślę, że warto sobie te dobre, nawet małe rzeczy gdzieś spisywać (nawet to jajko na miękko!). Potem, jak na koniec tygodnia człowiek zobaczy tę listę to zapomina o przypalonych grzankach 😉 Pisz dalej, bo bardzo dobrze się Ciebie czyta!

    • Olga
      | Odpowiedz

      Hej Paulina! 🙂 Zgadzam się z Tobą, sami wybieramy, o których chwilach chcemy pamiętać, które kolekcjonować, a które wyszarzać w pamięci. Dziękuję! :*

      • Olga
        | Odpowiedz

        A jajko na miękko to wcale nie taka prosta sprawa. Mnie prawie nigdy nie wychodzi 😀

Leave a Reply