Granie country nie wyklucza robienia strony w WordPressie. Ale spowalnia.

with 2 komentarze

Nauczyłam się wczoraj grać rytm country!

Nie jestem wielką fanką country (choć niektóre kawałki Casha przyprawiają mnie o gęsią skórkę), ale Kaśka napisała świetną piosenkę, do której ta stylistyka pasuje jak ulał – to po pierwsze primo. Po drugie primo, uważam, że warto poruszać się sprawnie w różnych stylach. Jak, nie przymierzając, Sowa, mój nauczyciel („Country? Nie gram za dużo, ale to będzie tak i tak”).

Dużo, szybko, czy dobrze - dziewczyna w czapce na tle gór chwyta się za głowę

 

Różnorodność rozwija, a jej brak zabija. Brak świadomości w tym temacie może być przyczyną wielu groźnych chorób, co można od lat obserwować w polskiej debacie publicznej. Poza tym, powiedzcie sami, czy np. ten kawałek nie brzmi świetnie?

Wczoraj, kładąc się (znów za późno!) do łóżka, miałam refleksję, że chyba chcę za dużo na raz. Do tego jestem niecierpliwa i wszystko chciałabym teraz-zaraz-już. Grać jak John Bonham, napisać książkę do końca roku, objechać świat dookoła, robić genialne strony w WordPressie, rzecz jasna z własnymi zdjęciami i grafikami. I oczywiście mieć mnóstwo czasu dla przyjaciół.

Tylko, że „możesz zrobić cokolwiek, ale nie możesz zrobić wszystkiego”. A jeśli chcesz coś zrobić dobrze i szybko, należy się skupić na tej jednej rzeczy jak miecz świetlny Jedi.

Przy czym kluczowe jest zestawienie tych dwóch słówek – dobrze i szybko. Nadrzędna zasada zarządzania projektami brzmi – czas, pieniądze i jakość są powiązane jak 3 wierzchołki trójkąta, nie można ruszyć jednego bez wpływu na pozostałe. Chcesz szybciej, będzie drożej, albo gorzej. Chcesz taniej, będzie dłużej albo stracisz na jakości. Itd.

(Przypomina się też gorzki żart architektów: „Poproszę dobry i tani projekt. Po co panu dwa projekty?”)

Jednym słowem, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że albo robisz dużo, albo szybko. To dla mnie bardzo trudne, bo przy mojej niecierpliwości, pociąga mnie zbyt wiele rzeczy. Nie chcę przestać robić wywiadów, żeby mieć więcej czasu na bębnienie. Nie potrafię porzucić pisania na rzecz dłubania w WordPressie (nowa odsłona Doby z gumy spóźnia się już kolejny miesiąc!). I na odwrót. Itede itepe.

Pocieszam się jednak myślą, że nie jestem sama. Że jest wielu ludzi renesansu, którzy chcą wiele i wiele robią.

Trzeba tylko zaakceptować wolniejsze tempo.

 

2 Responses

  1. Ewa
    | Odpowiedz

    Mam tak samo jak Ty!
    Chciałabym mnóstwo: kaligrafia, zdjęcia, pisanie, hiszpanski, angielski ech… W rezultacie jestem sparaliżowana, bo nie wiem co wybrać, a chciałabym absolutnie wszystko!
    😁

    • Olga
      | Odpowiedz

      Dokładnie tak Ewa, paraliż to właściwe słowo. Mam 2 godziny, na co je spożytkować, aaa!? 😉 Wczoraj tak miałam na przykład. Mnie ostatnio pomagają bardziej długofalowe plany (na parę miesięcy do przodu) i trzymanie się założeń mimo codziennych odchyleń. Trzymam kciuki za Twoje marzenia! 🙂

Leave a Reply