Na długi zimowy wieczór – papugarnia

with Brak komentarzy

Zimno? Szaro? Brakuje słońca i energii? Polecam wizytę w papugarni.

Doba z gumy: Papugarnia. Kobieta z trzema zielonymi papugami

Listopad jest przyciężkawy dla mnie w tym roku. Spiętrzyły się problemy bliskich, ja sama czuję się słabawo, mamy przerwę w graniu i ciągle coś wyskakuje.

Kiedy M. zaproponował na po poprawę humoru po robocie wizytę w niedawno otwartej koło nas ptaszarni, nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Ale jako że poza paroma gatunkami namolnych insektów, uwielbiam wszystkie zwierzaki, zgodziłam się bez namysłu.

W recepcji pani poprosiła, żeby chwilę zaczekać i wyszła. Ledwie zniknęła za rogiem, podeszła do nas biała papuga z żółtym czubem i zapytała „Jak się masz?” Wyciągnęłam rękę. Wlazła na nią, po czym udziobała M. w palec.

Okazało się, że to Charlie, kakadu nielot. Nie jest nielotem od urodzenia, nie lata, bo ktoś podciął mu lotki. Ptak po przejściach w papugarni znalazł azyl.

Przechodzimy dalej. Pomieszczenie podzielone jest na kilka sal, każda z inną strefą klimatyczną, innym żarciem i wystrojem. Jest bardzo ciepło, lampy imitujące promienie słoneczne od razu poprawiają nastrój.

Papugi latają swobodnie, same decydują, kiedy chcą się spoufalić, a jak mają dość, mogą się skitrać na żerdzi albo lince pod sufitem. Wolontariuszki co chwilę donoszą smakołyki, sprzątają i drapią za uszkiem. Ptaki są bardzo towarzyskie, chętnie lądują na głowie i ramionach

Siedemdziesięcioletnia pani po dwóch zawałach mówi, że przychodzi tu pomagać i zapomina o bożym świecie, schodzi z niej całe napięcie.

Ze mnie też schodzi. Po spędzeniu dwóch godzin z papugami wychodzę upieprzona papużym żarciem, z wydziobaną w rękawie dziurą i przeszczęśliwa.

M. obronił garderobę, chociaż jeden z dziobów zaciśnięty na guziku musiał rozwierać siłą. Zegarka uchronić nie zdążył. Ale drobne straty w sprzęcie nie mają najmniejszego wpływu na nasz humor.

Tak jak w stosunku do zoo mam ambiwalencję - zwierzaki jednak siedzą w klatkach i widać, że nie jest to ‚time of their life’, to tutaj papugi i inne ptaszyska mają swój mały ptasi raj. Korzyści są obustonne. Na zimową szarówkę jak znalazł.

Leave a Reply