Co mnie wkurza najbardziej na świecie? Instrukcje w 16 językach

with Brak komentarzy

Gdybym miała wymienić jedną rzecz, która mnie naprawdę wpienia, byłyby to bezsensowne śmieci. Pisałam już kiedyś o mojej nienawiści do kartonowego opakowania pasty do zębów. Równie mocno, a może nawet jeszcze bardziej, wkurzają mnie instrukcje w wielu językach. Opasłe tomiki dołączane do najmniejszej elektronicznej pierdoły.

 

Instrukcje w 16 językach - stos różnych wersji językowych tej samej instrukcji obsługi dyktafonu

Kupiłam ostatnio dyktafon. Malutki, prościutki - wielkości połowy paczki fajek. Po wyjściu ze sklepu M. zważył kartonik w dłoni i zdziwił się jego cieżarem. Zastanawialiśmy się, jakąż to zaawansowaną elektroniką napakowane jest to małe pudełko. Zagadka wyjaśniła się po przyjściu do domu - dyktafon jest oczywiście lekki lekkością chińskiego plastiku, ciężaru i powagi przydaje mu plik instrukcji, dwukrotnie większy niż on sam. Fakt, bez szczegółowego opisu po grecku, rosyjsku, ukraińsku, węgiersku, francusku i w 10 innych jezykach, nie wpadłabym na to, że ON włącza urządzenie, a REC - nagrywanie.

Jestem prostym człowiekiem i mój umysł nie ogarnia czasem zasad ekonomii rządzących tym światem. Zasad każących ziemniakom pokonywać pół globu 'bo jest taniej', ciuchom wracać z polskich półek sklepowych do włoskich magazynów 'bo skończył się sezon', tylko po to, by kolejnym TIRem przyjechać za pół roku i sprawiających, że opłaca się drukować instrukcje o objętości powieści Kinga w 15 językach i hurtowo dołączać do produktów. Wycinając drzewa, zatruwajac powietrze, produkując śmieć, który natychmiast wyrzucę.

Jestem prostym człowiekem, ale mam czasem wrażenie, że ludzkość zachowuje się jak leming (w dodatku raczej średnio rozgarnięty), który, widząc skraj przepaści, radośnie przyspiesza.

 

Leave a Reply